Nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym, nakaz zapłaty w postępowaniu uproszczonym...
Wygląda poważnie i strasznie, prawda?
Otóż wcale tak być nie musi.
Pod tymi groźnymi sformułowaniami kryje się bowiem często nieuzasadnione roszczenie o zapłatę (przedawnione, nie udowodnione, albo wynikające z niedozwolonych postanowień umownych). Problem jednak w tym, że obecne prawo w zasadzie nie nakłada na sądy obowiązku merytorycznej kontroli pozwów składanych w wymienionych wyżej postępowaniach.
Wprawdzie od 2018 r. sądy mają badać, czy dochodzona należność uległa przedawnieniu, lecz w znakomitej większości wypadków dłużnik i tak zmuszony jest podjąć samodzielną obronę. Niestety, nie jest to działanie powszechne, przez co rozmaici wierzyciele z łatwością przepychają w sądach swoje wygórowane żądania pieniężne.
Dlaczego tak się dzieje? Otóż winni temu są przede wszystkim sami dłużnicy (tak, lubię kopać leżących). Wcale nie mówię jednak tu o decyzji zaciągnięcia pożyczki lub kredytu, za którą przecież mogą stać różne motywy, również te najszczytniejsze, lecz o zachowaniu pozwanych po otrzymaniu nakazu zapłaty.
Głównym przeciwnikiem dłużników w tego typu sprawach jest ich bierność oraz brak woli walki. Wierzyciele tylko na to liczą. Nie oskarżajmy przy tym sądów, bo one jedynie stosują bezduszne przepisy kodeksu postępowania cywilnego, wskutek czego produkują te owiane grozą orzeczenia.
Dłużnicy nawet nie zdają sobie sprawy, że wnosząc sprzeciw lub zarzuty od nakazu do zapłaty, nie mają wiele do stracenia. Koszty procesu przecież wierzyciel ma już zasądzone w samym nakazie. Nic wielkiego się zatem nie stanie, gdy jego pełnomocnik realnie zapracuje na te koszty, biorąc udział w dalszych rozprawach sądowych. Z praktyki zresztą wiem, że po zaskarżeniu nakazu zapłaty, powodowy bank lub parabank niezmiernie rzadko wysyła swojego prawnika na rozprawę. Taka taktyka na pewno ułatwia dłużnikowi obronę.
A bronić się warto, bo pożyczkodawcy lub kredytodawcy często wprowadzają do umów niedozwolone zapisy, które dodatkowo obciążają spłacającego. Parabanki notoryjnie również powołują się na koszty udzielenia pożyczki, których faktycznie nie poniosły. Rzecz w tym, że sąd tego sam wszystkiego nie zauważy, póki dłużnik mu tego nie wskaże. A temu właśnie służy sprzeciw lub zarzuty od nakazu zapłaty.
W najgorszym razie pozwany, podejmując rękawicę, zawsze zyska na czasie. Tym samym ma on większą możliwość zebrania środków na zapłatę wierzytelności, którymi może nie dysponować w momencie doręczenia mu nakazu zapłaty.
Dlatego, gdy kiedyś otrzymasz ten straszliwy nakaz, weź głęboki oddech i wejdź na poniższy link:
Pobierz następnie formularz SP i wypełnij go zgodnie z instrukcją. Następnie wydrukuj wypełniony formularz, podpisz i skseruj celem przygotowania odpisu dla strony przeciwnej. Potem zanieś sprzeciw wraz z odpisem na dziennik podawczy sądu, który wydał nakazał zapłaty, względnie wyślij pismo pocztą.
Pamiętaj, że na wniesienie sprzeciwu lub zarzutów masz 14 dni od dnia otrzymania nakazu zapłaty.
Złożenie sprzeciwu nic cię kosztuje. Natomiast w razie wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty, należy uiścić opłatę sądową
Zawsze możesz też skorzystać z pomocy adwokata, co jest komfortowe i zwiększa widoki na powodzenie w sprawie, bowiem zwracasz się wtedy do fachowca.
"Można przegrać lub wygrać, ale nie można, do cholery, rezygnować".
Bardzo fajny i ciekawy blog. Czytałam ostatnio na stronie https://www.adwokat-figiel.pl/uslugi-prawne/prawo-rodzinne-i-opiekuncze na temat prawa rodzinnego. Tutaj można zgłosić się też do prawnika który się tym specjalizuje a on pomoże rozwiązać takie sprawy.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń