Niedawno jadąc do pracy, usłyszałem w radiu, iż w minionym roku w Polsce państwo młodzi (a może ich rodzice), wydali łącznie 8 miliardów złotych na organizację ślubów i wesel.
Podejrzewam, że nie jest to cała kwota, bo pewnie nie uwzględnia wydatków związanych posługą z kapłańską (co łaska, moi drodzy, co łaska), ale i tak wydaje się, nomen omen, niebotyczna.
Zastanówmy się jednak nad drugą stroną medalu, tj. kosztach piekła, jakie małżonkowie nieraz sobie urządzają w toku sprawy rozwodowej. W końcu przecież, wedle statystyk, w naszym kraju co roku rozpada się 33 % małżeństw w stosunku do liczby związków zawartych.
Rzeczywiście, przeglądając np. codzienną wokandę Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Krośnie, zauważy się, że 3/4 spraw dotyczy rozwodów.
Rozpad małżeństw stał się bowiem zjawiskiem powszechnym. Rozwody obejmują wszystkie kategorie wiekowe małżonków oraz grupy społeczne, z których się wywodzą: celebrytów, jak i emerytów odbierających wnuki z przedszkola.
W tym wpisie nie będę analizował przyczyn tego problemu, a jedynie chciałbym pokrótce przedstawić charakter tych postępowań oraz ich skutki, być może nawet ku przestrodze - z punktu widzenia pełnomocnika.
- Koszty niematerialne - stargane nerwy.
Często powtarzam, że emocje w sprawach rozwodowych przewyższają przeżycia towarzyszące sprawom karnym. Tam np. ofierze pobicia jest łatwiej przejść nad swoją krzywdą do porządku dziennego i na spokojnie zrelacjonować sądowi przebieg zdarzenia. W tym wypadku, można powiedzieć, że czas rzeczywiście leczy rany. Jeżeli nadto sprawca chce zadośćuczynić pokrzywdzonemu, tzn. zapłacić, to wówczas poszkodowanemu zwykle niespecjalnie zależy również na ukaraniu przestępcy.
Inaczej się rzecz się ma z małżonkami, którzy stają przeciwko sobie w obliczu sądu rozwodowego. W tym zwykle wypadku, ani upływ upływ czasu, ani argumenty finansowe, nie wystarczają, aby wyciszyć burzę, która panuje na sali rozpraw. Ba, strony wolą wówczas przeznaczyć kolejne pieniądze na adwokata, byle tylko dopiec "przeciwnikowi". Przyznam, że zatrważająca jest dla mnie sytuacja, gdy w sądzie spotykają się wrogie spojrzenia osób, które niegdyś ślubowały sobie bezgraniczne oddanie i wierność. Rację mają więc chyba psychologowie, głosząc, iż miłości niedaleko do nienawiści. Ta druga zawsze jednak przynosi same straty. Pół biedy, że szkodzą sobie małżonkowie; gorzej, gdy cierpią na tym osoby im najbliższe.
Zakładając sprawę o rozwód, w której domagamy się orzeczenia rozwodu z winy drugiej strony, często jesteśmy przepełnieni poczuciem krzywdy, upatrując przyczyny rozpadu małżeństwa w zachowaniu męża lub żony. Powodów tych jest sporo, ale przeważnie jest to problem przemocy domowej, nadużywania alkoholu lub zdrady małżeńskiej. W wielu wypadkach rzeczy te faktycznie występują i powinny być piętnowane.
Chcę jednak teraz zwrócić uwagę na jedną rzecz, która umyka wielu osobom, gdy wytaczają powództwo o rozwód z winy drugiego małżonka.
Otóż sąd nie orzeknie rozwodu z wyłącznej winy drugiej strony, jeżeli ustali, iż do rozkładu pożycia w jakimś stopniu przyczynił się również małżonek, który uznawał siebie za niewinnego. Przykładowo więc, jeśli sąd przyjmie, że wina za rozpad małżeństwa wynosi po połowie, to orzeknie rozwód z winy obu stron. Będzie tak również, jeśli stopień winy będzie odpowiadał stosunkowi 1% do 99 % !!!
Zanim więc zdecydujesz się na złożenie pozwu albo odpowiedzi na pozew, w którym będziesz domagać się orzekania rozwodu z winy drugiej strony, zastanów się, czy rzeczywiście sama lub sam nie masz sobie nic do zarzucenia jako żona lub mąż. Może warto czasem spuścić z tonu, aby nie narażać siebie, a często również najbliższych, na niepotrzebny stres. Domaganie się rozwodu bez orzekania o winie w wielu wypadkach okaże się więc bardziej wskazane, aniżeli uparte bronienie swoich zapatrywań.
Rozwód powinien być ostatecznością, zwłaszcza gdy małżonkowie mają małoletnie dzieci.
Zakładając sprawę o rozwód, w której domagamy się orzeczenia rozwodu z winy drugiej strony, często jesteśmy przepełnieni poczuciem krzywdy, upatrując przyczyny rozpadu małżeństwa w zachowaniu męża lub żony. Powodów tych jest sporo, ale przeważnie jest to problem przemocy domowej, nadużywania alkoholu lub zdrady małżeńskiej. W wielu wypadkach rzeczy te faktycznie występują i powinny być piętnowane.
Chcę jednak teraz zwrócić uwagę na jedną rzecz, która umyka wielu osobom, gdy wytaczają powództwo o rozwód z winy drugiego małżonka.
Otóż sąd nie orzeknie rozwodu z wyłącznej winy drugiej strony, jeżeli ustali, iż do rozkładu pożycia w jakimś stopniu przyczynił się również małżonek, który uznawał siebie za niewinnego. Przykładowo więc, jeśli sąd przyjmie, że wina za rozpad małżeństwa wynosi po połowie, to orzeknie rozwód z winy obu stron. Będzie tak również, jeśli stopień winy będzie odpowiadał stosunkowi 1% do 99 % !!!
Zanim więc zdecydujesz się na złożenie pozwu albo odpowiedzi na pozew, w którym będziesz domagać się orzekania rozwodu z winy drugiej strony, zastanów się, czy rzeczywiście sama lub sam nie masz sobie nic do zarzucenia jako żona lub mąż. Może warto czasem spuścić z tonu, aby nie narażać siebie, a często również najbliższych, na niepotrzebny stres. Domaganie się rozwodu bez orzekania o winie w wielu wypadkach okaże się więc bardziej wskazane, aniżeli uparte bronienie swoich zapatrywań.
Rozwód powinien być ostatecznością, zwłaszcza gdy małżonkowie mają małoletnie dzieci.
Niestety sytuacja posiadania wspólnych dzieci, zamiast hamować rozwodowe zapędy rodziców, dodaje im często animuszu w walce przed sądem. W niewielu wypadkach strony potrafią uzgodnić między sobą kwestię władzy rodzicielskiej, kontaktów z dzieckiem rodzica, które z nim będzie zamieszkiwać, czy alimentów. Każdy z małżonków dąży do tego, aby jego pociecha znalazła się przy nim, co należy zrozumieć, jednak powinno to się odbywać bez uszczerbku dla drugiego z rodziców.
Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w znakomitej większości przypadków dzieje się odwrotnie. Rodzice używają dziecka jako karty przetargowej, aby uzyskać dla siebie korzystne orzeczenie sądowe. Normalnością jest zwłaszcza utrudnianie widzeń temu z rodziców, z którym małoletni stale nie przebywa. Na samym utrudnianiu spotkań się nie kończy, bowiem do tego dochodzi również manipulacja dzieckiem i nastawianie go przeciwko ojcu lub matce.
W tym miejscu chcę dodać, że brak jest skutecznych środków, które mogłyby wyeliminować takie nieuczciwe zagrania rodziców. Obowiązujące prawo nie chroni dostatecznie tego z rodziców, z którym dziecko nie mieszka. Kwestię tę rozwinę w innym wpisie. Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że brak porozumienia między stronami i dążenie za wszelką cenę do do osiągnięcia własnego celu, którym często jest po prostu chęć zemsty na małżonku, szkodzi przede wszystkim dziecku.
To kolejny argument za tym, aby przemyśleć decyzję o rozwodzie. Jeżeli staje się on niezbędny, tj. brak jest szans na powrót małżonków do wspólnego życia, to warto spróbować dogadać się z drugą stroną w kwestii wychowania dziecka po rozwiązaniu małżeństwa. Pamiętać bowiem należy, że strony mogą w sądzie przedłożyć pisemne porozumienie, w którym uzgadniają sposób wykonywania władzy rodzicielskiej oraz widzeń z dzieckiem rodzica, który z nim nie będzie zamieszkiwać. Sąd, jeżeli uzna, że takie porozumienie jest zgodne z dobrem dziecka, zaakceptuje je i sprawa zostaje polubownie załatwiona.
Co jednak w sytuacji, gdy nie ma konsensusu między małżonkami? Sąd wówczas powołuje biegłych - psychologa i pedagoga, a nawet psychiatrę, aby wyrazili opinię, z którym z rodziców dziecko ma przebywać, jak ma wyglądać władza rodzicielska oraz kontakty. Wiąże się to z obowiązkiem stron wzięcia udziału w badaniu przed Opiniodawczym Zespołem Sądowych Specjalistów, który działa przy Sądzie, w którym sprawa rozwodowa się toczy. To kolejny stres, biorąc pod uwagę, że trzeba pozwolić biegłym na "dłubanie" w swoim życiu i osobowości.
Po przeprowadzeniu takiego badania Sąd wydaje wyrok. Bardzo często się zdarza, że żadna ze stron nie jest zadowolona z orzeczenia, np. w zakresie władzy rodzicielskiej, co prowadzi do złożenia przez nie apelacji. Uważam jednak, że nawet jeśli będziemy usatysfakcjonowani z ostatecznego werdyktu, to nigdy nie będziemy mogli nazwać siebie zwycięzcami. Nikt chyba nie powie, że wychowywanie syna lub córki bez jednego rodzica jest właściwe. Osoby wywodzące się z rozbitych rodzin napotykają w dorosłym życiu na różne trudności w funkcjonowaniu w społeczeństwie, czy we własnym późniejszym życiu uczuciowym.
Dlatego, wierzcie mi lub nie, ale w pierwszej kolejności namawiam klienta do pogodzenia się z żoną lub mężem. W tych sprawach bardzo rzadko mamy do czynienia z podziałem na czarne i białe.
Może lepiej dać sobie drugą szansę i przeznaczyć pieniądze na wspólny wyjazd wakacyjny lub prezent dla dziecka, niż opłacać honorarium adwokata?
Jeżeli jednak nie widzimy innej opcji i uważamy rozwód za jedyne rozwiązanie, z dużym prawdopodobieństwem skorzystamy z pomocy prawnej adwokata.
Wynagrodzenie adwokata to kwestia umowy z klientem i jest ono zazwyczaj dostosowane do czasu i nakładu pracy pełnomocnika. Podkreślić należy, że nie ma limitu w oznaczaniu wysokości jego honorarium. Każda sprawa jest inna i wymaga różnego zaangażowania ze strony adwokata. Zazwyczaj więc cena usługi w sprawie rozwodowej z orzekaniem o winie lub władzy rodzicielskiej będzie wyższa, niż przy rozwodzie nie obejmującym tych zagadnień. Stawki adwokackie są też zróżnicowane w zależności od miejsca sprawy. W Warszawie czy Krakowie będą przeważnie wyższe, aniżeli w mniejszym ośrodku.
Minimalna stawka adwokacka za prowadzenie sprawy o rozwód przed Sądem I Instancji, wedle taryfikatora określonego w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości, wynosi obecnie 720 zł. Powiedzmy jednak sobie szczerze, że wartość ta ma wymiar tylko symboliczny i trudno spodziewać się, aby adwokat zdecydował się występować w sprawie rozwodowej za podobną kwotę. Natomiast przed Sądem II Instancji honorarium adwokata wynosi połowę stawki przyznanej mu przez klienta w postępowaniu przed Sądem Okręgowym.
Ponadto opłacie sądowej podlega również sam pozew rozwód. Aktualnie opłata ta kształtuje się na poziomie 600 zł. Oczywiście w razie "zwycięstwa" w sprawie, przez co należy rozumieć orzeczenie rozwodu z winy drugiego małżonka, kwota ta zostaje zwrócona. W przypadku rozwodu bez orzekania o winie lub z winy obu stron, opłata podlega zwrotowi w wysokości 300 zł. Zwrotowi podlegają również koszty zastępstwa adwokata, jeśli osiągniemy "sukces" i sąd rozwiąże małżeństwo z winy drugiego małżonka. A zatem, w takiej sytuacji, strona przegrywająca, nie tylko opłaca swojego adwokata, ale również zwraca koszty zastępstwa procesowego, jakie zostało udzielone przeciwnikowi (mówiąc inaczej: płaci podwójnie).
Inne należności sądowe, jakie strony są obowiązane pokrywać w toku sprawy rozwodowej, to wynagrodzenie kuratora oraz biegłych, w razie przeprowadzenia przez nich badania. Łączny koszt tych czynności dla strony wynosi zwykle kilkaset złotych.
Pamiętać przy tym należy, że rozwiązanie małżeństwa pociąga za sobą późniejszy podział majątku, którego małżonkowie dorobili się w trakcie trwania związku. W tego typu sprawach honorarium adwokata jest uzależnione od wartości udziału rozwiedzionego w majątku wspólnym, więc zazwyczaj strony są zmuszone do jeszcze większego wysiłku finansowego, aniżeli w samej sprawie o rozwód. Dodatkowo koszty sądowe są również zdecydowanie wyższe, bowiem w sprawach tych konieczne jest zasięgnięcie opinii biegłego rzeczoznawcy majątkowego, który usługi swe wycenia zazwyczaj na kilka tysięcy złotych. Na marginesie zaznaczenia również wymaga, że opłata od wniosku o podział majątku wspólnego wynosi 1000 zł.
Oczywiście, strony mogą, czy w to sprawie o rozwód, czy to w następnej sprawie o podział majątku dorobkowego, wnioskować zarówno o zwolnienie z kosztów sądowych, jak i ustanowienie adwokata z urzędu. Złożenie takiego wniosku sprawia jednak, że założenie sprawy o rozwód wydłuża się w czasie, zwykle o 2-3 miesiące. Często strony, z różnych przyczyn, nie mogą sobie pozwolić na podobną zwłokę. Ponadto nie ma się też gwarancji, iż Sąd zwolni nas z kosztów sądowych i przyzna nam pomoc prawną z urzędu.
Drogi kliencie, jeżeli jednak podejdziesz do sprawy odmiennie i zdecydujesz za wszelką cenę dążyć do określonego rozstrzygnięcia, to jak Winston Churchill, gdy obejmował urząd premiera w czasie II Wojny Światowej, mogę obiecać Ci tylko:
W tym miejscu chcę dodać, że brak jest skutecznych środków, które mogłyby wyeliminować takie nieuczciwe zagrania rodziców. Obowiązujące prawo nie chroni dostatecznie tego z rodziców, z którym dziecko nie mieszka. Kwestię tę rozwinę w innym wpisie. Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że brak porozumienia między stronami i dążenie za wszelką cenę do do osiągnięcia własnego celu, którym często jest po prostu chęć zemsty na małżonku, szkodzi przede wszystkim dziecku.
To kolejny argument za tym, aby przemyśleć decyzję o rozwodzie. Jeżeli staje się on niezbędny, tj. brak jest szans na powrót małżonków do wspólnego życia, to warto spróbować dogadać się z drugą stroną w kwestii wychowania dziecka po rozwiązaniu małżeństwa. Pamiętać bowiem należy, że strony mogą w sądzie przedłożyć pisemne porozumienie, w którym uzgadniają sposób wykonywania władzy rodzicielskiej oraz widzeń z dzieckiem rodzica, który z nim nie będzie zamieszkiwać. Sąd, jeżeli uzna, że takie porozumienie jest zgodne z dobrem dziecka, zaakceptuje je i sprawa zostaje polubownie załatwiona.
Co jednak w sytuacji, gdy nie ma konsensusu między małżonkami? Sąd wówczas powołuje biegłych - psychologa i pedagoga, a nawet psychiatrę, aby wyrazili opinię, z którym z rodziców dziecko ma przebywać, jak ma wyglądać władza rodzicielska oraz kontakty. Wiąże się to z obowiązkiem stron wzięcia udziału w badaniu przed Opiniodawczym Zespołem Sądowych Specjalistów, który działa przy Sądzie, w którym sprawa rozwodowa się toczy. To kolejny stres, biorąc pod uwagę, że trzeba pozwolić biegłym na "dłubanie" w swoim życiu i osobowości.
Po przeprowadzeniu takiego badania Sąd wydaje wyrok. Bardzo często się zdarza, że żadna ze stron nie jest zadowolona z orzeczenia, np. w zakresie władzy rodzicielskiej, co prowadzi do złożenia przez nie apelacji. Uważam jednak, że nawet jeśli będziemy usatysfakcjonowani z ostatecznego werdyktu, to nigdy nie będziemy mogli nazwać siebie zwycięzcami. Nikt chyba nie powie, że wychowywanie syna lub córki bez jednego rodzica jest właściwe. Osoby wywodzące się z rozbitych rodzin napotykają w dorosłym życiu na różne trudności w funkcjonowaniu w społeczeństwie, czy we własnym późniejszym życiu uczuciowym.
Dlatego, wierzcie mi lub nie, ale w pierwszej kolejności namawiam klienta do pogodzenia się z żoną lub mężem. W tych sprawach bardzo rzadko mamy do czynienia z podziałem na czarne i białe.
Może lepiej dać sobie drugą szansę i przeznaczyć pieniądze na wspólny wyjazd wakacyjny lub prezent dla dziecka, niż opłacać honorarium adwokata?
2. Koszty ustanowienia pełnomocnika oraz koszty sądowe.
Jeżeli jednak nie widzimy innej opcji i uważamy rozwód za jedyne rozwiązanie, z dużym prawdopodobieństwem skorzystamy z pomocy prawnej adwokata.
Wynagrodzenie adwokata to kwestia umowy z klientem i jest ono zazwyczaj dostosowane do czasu i nakładu pracy pełnomocnika. Podkreślić należy, że nie ma limitu w oznaczaniu wysokości jego honorarium. Każda sprawa jest inna i wymaga różnego zaangażowania ze strony adwokata. Zazwyczaj więc cena usługi w sprawie rozwodowej z orzekaniem o winie lub władzy rodzicielskiej będzie wyższa, niż przy rozwodzie nie obejmującym tych zagadnień. Stawki adwokackie są też zróżnicowane w zależności od miejsca sprawy. W Warszawie czy Krakowie będą przeważnie wyższe, aniżeli w mniejszym ośrodku.
Minimalna stawka adwokacka za prowadzenie sprawy o rozwód przed Sądem I Instancji, wedle taryfikatora określonego w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości, wynosi obecnie 720 zł. Powiedzmy jednak sobie szczerze, że wartość ta ma wymiar tylko symboliczny i trudno spodziewać się, aby adwokat zdecydował się występować w sprawie rozwodowej za podobną kwotę. Natomiast przed Sądem II Instancji honorarium adwokata wynosi połowę stawki przyznanej mu przez klienta w postępowaniu przed Sądem Okręgowym.
Ponadto opłacie sądowej podlega również sam pozew rozwód. Aktualnie opłata ta kształtuje się na poziomie 600 zł. Oczywiście w razie "zwycięstwa" w sprawie, przez co należy rozumieć orzeczenie rozwodu z winy drugiego małżonka, kwota ta zostaje zwrócona. W przypadku rozwodu bez orzekania o winie lub z winy obu stron, opłata podlega zwrotowi w wysokości 300 zł. Zwrotowi podlegają również koszty zastępstwa adwokata, jeśli osiągniemy "sukces" i sąd rozwiąże małżeństwo z winy drugiego małżonka. A zatem, w takiej sytuacji, strona przegrywająca, nie tylko opłaca swojego adwokata, ale również zwraca koszty zastępstwa procesowego, jakie zostało udzielone przeciwnikowi (mówiąc inaczej: płaci podwójnie).
Inne należności sądowe, jakie strony są obowiązane pokrywać w toku sprawy rozwodowej, to wynagrodzenie kuratora oraz biegłych, w razie przeprowadzenia przez nich badania. Łączny koszt tych czynności dla strony wynosi zwykle kilkaset złotych.
Pamiętać przy tym należy, że rozwiązanie małżeństwa pociąga za sobą późniejszy podział majątku, którego małżonkowie dorobili się w trakcie trwania związku. W tego typu sprawach honorarium adwokata jest uzależnione od wartości udziału rozwiedzionego w majątku wspólnym, więc zazwyczaj strony są zmuszone do jeszcze większego wysiłku finansowego, aniżeli w samej sprawie o rozwód. Dodatkowo koszty sądowe są również zdecydowanie wyższe, bowiem w sprawach tych konieczne jest zasięgnięcie opinii biegłego rzeczoznawcy majątkowego, który usługi swe wycenia zazwyczaj na kilka tysięcy złotych. Na marginesie zaznaczenia również wymaga, że opłata od wniosku o podział majątku wspólnego wynosi 1000 zł.
Oczywiście, strony mogą, czy w to sprawie o rozwód, czy to w następnej sprawie o podział majątku dorobkowego, wnioskować zarówno o zwolnienie z kosztów sądowych, jak i ustanowienie adwokata z urzędu. Złożenie takiego wniosku sprawia jednak, że założenie sprawy o rozwód wydłuża się w czasie, zwykle o 2-3 miesiące. Często strony, z różnych przyczyn, nie mogą sobie pozwolić na podobną zwłokę. Ponadto nie ma się też gwarancji, iż Sąd zwolni nas z kosztów sądowych i przyzna nam pomoc prawną z urzędu.
3. Pointa
Jak zatem widać, koszty rozwodu są zróżnicowane. Postępowanie to nie tylko odbija się na kieszeni klienta, przy uwzględnieniu późniejszej sprawy o podział majątku wspólnego, ale również wywołuje straty niematerialne w postaci stresu, złego samopoczucia, a nawet rozstroju zdrowia.
Tak naprawdę rozwód to wojna. Przy czym to od nas zależy, jaką strategię w niej przyjmiemy. Powinniśmy bronić swych racji, jednak pamiętajmy, że walka o poszczególne cele nie powinna krzywdzić tych, na którym nam zależy. Chodzi tu o naszych bliskich, często małoletnie dzieci. Czasem więc warto "odpuścić" w pewnych kwestiach, zgadzając się choćby na nieco wyższe alimenty na dziecko, czy nie odmawiać drugiemu rodzicowi widzenia z synem lub córką w niedzielę.
Grzeczność, dobra wola i gest, nic bowiem nie kosztują.
Drogi kliencie, jeżeli jednak podejdziesz do sprawy odmiennie i zdecydujesz za wszelką cenę dążyć do określonego rozstrzygnięcia, to jak Winston Churchill, gdy obejmował urząd premiera w czasie II Wojny Światowej, mogę obiecać Ci tylko:
"Krew, znój, łzy i pot", oraz że "stoimy przed ciężką próbą najbardziej bolesnego rodzaju. Mamy przed sobą wiele, wiele miesięcy walki i cierpienia".
Widziałem tutaj komentarz kilka tygodni temu na temat dr Agbazary i postanowiłem skontaktować się z nim zgodnie z instrukcją, dzięki temu człowiekowi za przyniesienie mi radości zgodnie z życzeniem. postąpiłem zgodnie z instrukcjami, które udzielił innym, aby odzyskać moją kochankę, która opuściła mnie i dzieci na 3 lata, ale dzięki dr Agbazara, ponieważ teraz wróciły do mnie na dobre i jesteśmy razem szczęśliwi. skontaktuj się z nim również w celu uzyskania pomocy, jeśli masz problem w związku przez e-mail na adres: ( agbazara@gmail.com ) LUB przez WhatsApp na: (+2348104102662). I zeznaj za siebie.
OdpowiedzUsuń